niedziela, 30 lipca 2017

Ne kta ryn ka !

W lodówce kusiło swoim widokiem ciasto z borówkami. Ukroiłam więc kawałek dla siebie i mojego lokowanego gościa. Wzięłam gryza i stwierdziłam, że nie mam na nie w tym momencie apetytu.... Zjadłam borówki, które były na górze i oddałam resztę w dobre ręce. Stwierdziłam, że chyba wolę owoca. Przy następnej wizycie, która odbyła się w celu spalenia fajki, dopadłam nektarynkę, która jest dzisiejszym strzałem w dziesiątkę.


Miskuziiiii..... ^^ 





Połówkę oczywiście zjadł mój lokowany gość. Pazerny obżartuch, który jest wiecznie głodny, a gdybyśmy kiedykolwiek razem zamieszkali jako współlokatorzy, to nie dość, że byśmy ciągle pili piwo, to jeszcze przytylibyśmy milion kilo po ciągłym gastro. 

Gdy zrobiłam zdjęcie pustego talerza, mój gość powiedział "empty". Ojjj nie, ten talerz nie jest wcale pusty powiedziałam i wypiłam znajdujący się na nim sok.... 




Dzisiejszy wieczór sponsoruje: 



czwartek, 27 lipca 2017

Omlet di fromaż! A nie, to zapiekanka w sosie serowym :D

To się musiało tak skończyć. Chipsy o smaku bekonu, czekolada milka tuc i milka collage z malinami nie wystarczyły, żeby zabić nasz głód... Sok pomidorowy, którym przepijałam te wszystkie smaki idealnie  (sama nie wiem czemu) się komponował ze wszystkim. No, ale ponoć wtedy wszystko lepiej smakuje ;) I chociaż udało się przetrzymać gastro i na jakiś czas uśpić tę francę, to po wyjściu gości mych cudownych poległam. 

Kilka plasterków ziemniaków z obiadowej zapiekanki nie pozwoliło mi przejść obok siebie obojętnie. Do tego co już było na patelni postanowiłam dołożyć łyżkę serka kanapkowego z prażoną cebulką, 2 plasterki szynki, pieprz, pieprz cayenne, koperek i plasterek żółtego sera.  

Proszę Państwa Omlet di fromaż w wersji Misquzi








Dzisiejszą notkę sponsoruje: 



wtorek, 25 lipca 2017

Bo ja nie jestem zupą pomiodorwą, żeby mnie wszyscy lubili ;)

Wiem, że jest wtorek, w sumie to już nawet środa, a pomidorową jada się zwykle w poniedziałek... Tak jakoś wyszło, że jeszcze zostało wczoraj. Idąc do domu, mówiłam sobie, że już nic nie zjem w domu, po tym jak u kumpla M. jedliśmy z Kabaczkiem wege danie, którego to kumpel M. uczył się w pracy (uczy się na kucharza), bo musi mieć alternatywę dla iluś tam dań mięsnych... Ale nie ważne. No więc miałam nie jeść zupy pomidorowej ...

Nie udało się -_-" 


Stunningowana zupa z wczoraj.... Ommmmm  ommm ommm  *______*

Pieprz czarny, pieprz cayenne, śmietanaaaaaaaa <3 dużo śmietany. 

Uwielbiam te takie nierozmieszane krople, raz większe, raz mniejsze. Ahaaaa i muszę Wam powiedzieć, że poprzedni post to taki wyjątek, bowiem postanowiłam sobie zakładając tego bloga, że zdjęcia jedzenia i towarzyszące im opisy powstawania będą odpowiadały odpowiedniemu stanowi ciała i umysłu. Tak, jak dziś.....

Misquzi...... ^^ 

niedziela, 23 lipca 2017

Ejjj... Odbierz. Ważna sprawa - czyli telefoniczne konsultacje z drugiego końca Polski

Siedzę sobie w kuchni, palę fajkę, wracam do pokoju a tu wiadomość na FB

"Ejjj.... Odbierz. Ważna sprawa". 

Patrzę na telefon, a tam 3 nieodebrane połączenia. No ok. Myślałam, że coś się stało, a tu kumpel, który robi na drugim końcu Polski gastro dzwoni do mnie i wali do mnie kocobołem,na zmianę z sucharkiem, którego nie powstydziłby się nasz znany rodak Karol (nie, nie papież). 

- ejjjjj jako szanująca się kurwa blogerka kulinarna weź mi doradź co sobie jeszcze dodać do kanapek

- to kurwa, czy blogerka? - pytam w międzyczasie :) 

- Ok, powiedz mi co masz na kanapkach, a ja Ci powiem co sobie możesz dodać.... 

Trwa wymiana składników, wśród których znalazły się parówki, chleb, ser żółty i cebulki tyle, że kot napłakał. Dostałam zdjęcie podglądowe.



- dodaj do tego przyprawę do mięs....

- to czekaj, ja Ci wymienię przyprawy jakie mam...

- nie, nie ma opcji, nie będziesz mi teraz wymieniał przypraw, które masz w 3 pudełkach, a które to miałam okazje przegrzebać jak byłam u Ciebie. Dodaj do tego pieprz ziołowy...

- o, mam zioła prowansalskie

- o, ok, to weź je dodaj, tylko przed posypaniem rozetrzyj na ręce

- a to chuj, nie dodaje

- no weź nasyp na rękę i potrzyj ręką o rękę i posyp

- noooo spoko, że Ty mnie uczysz gotować przez telefon xd   

...

- No ok, ja bym do tego jeszcze ogórka dodała tego z chilli, z biedronki

- noooo dobry by były, ale nie chce mi się iść do biedronki xd

- no widzisz, trzeba mieć takie rzeczy w domu na wszelki wypadek. A tej cebuli to nie masz więcej? 

- nie mam, ale czekaj, pójdę na klatkę, tam powinna być cebula

- macie cebule na klatce o_O ? 

- no nie wierze, poszedłeś na klatkę zajebać komuś cebulę?

- nieeee, to nasza szafka xd

....


Ok. Po chwili słyszę dźwięk krojonej cebuli. Do tego dowiedziałam się, co jeszcze znajduje się w lodówce na drugim końcu Polski. Fajnie, fajnie.... Pokminiliśmy co tam jeszcze dodać i wyszło to ;) Powiem Wam, że sama bym opierdoliła ze smakiem :D   







I'm proud of You. Dostaniesz order z ziemniaka xd 

A po dobrym posiłku ponoć czas na uzupełnienie mikroelementów i witamin ;) 


Misquzi -_-

piątek, 21 lipca 2017

Bez powitań. Od razu z grubej rury. Proszę Państwa - naleśniczek rozpustniczek. Misquzi



Czy znacie ten moment, kiedy idziecie sobie w jakieś miejsce, z zamiarem zatrzymania się na chwilę gdzieś na jakiejś ławce  i nagle, w waszej głowie pojawia się błysk olśnienia i w jednej sekundzie idealny  obraz, na którym jedzenie tak idealnie do siebie pasuje, że to aż nie możliwe?  Tak było w tym przypadku. Wiedziałam, że został mi jeden naleśnik z obiadu, który miałam wypełnić przepysznym białym serem i plasterkami banana. Doznałam olśnienia!  Dlaczego nie miałabym tego polać syropem żurawinowym, który mam w domu, żeby dodać im słodyczy? Powiem jedno - wyszło genialnie. 

Misquzi -_- " ... :3 


Miskuzi...

Zapomniałam. Nie byłam w stanie. Nie chciało mi się dodać wczoraj miskuzi, a było - przepyszne jak zwykle... A dziś jest jego kontynuacja. ...